Islandia: Ziemia Ognia i Lodu - tego mi było trzeba!
Na zdjęciu: Dyrhólaey Przyznam szczerze, że w życiu, sama z siebie, nie wybrałabym Islandii na podróż. Ja? zmarzluch, kąpiąca się praktycznie we wrzątku, nawet jeśli wygrałabym ten bilet w Radio Zet - pewnie bym podziękowała. Więc, gdyby nie moja kochana siostra, która się tam przeprowadziła i która akurat miała wolny pokój gościnny, to ominęłaby mnie jedna z najwspanialszych i najważniejszych dla mnie podróży. Z jednej strony Islandia to jak surowy nauczyciel, który mówi: „Życie nie zawsze jest łatwe, ale jak nauczysz się przyjmować to, co cię spotyka, to staniesz się silniejsza”. Wiedziałam, że to było dokładnie to, czego mi brakowało - odrobina Islandzkiego „kopa”. Wyobraź sobie, że stojąc w jednym z tych zimowych wiatrołomów, czujesz, jak natura nie chce dać ci żadnej taryfy ulgowej – wszystko jest ekstremalne, wiatr wyrywa z ręki czapkę, a słońce zasłania się chmurami jakby chciało zrobić ci na złość. To dokładnie to, co mówi Islandia: „Nie oczekuj, ...















Komentarze
Prześlij komentarz