Chorwacja kontynuacja ! Kierunek Plitvickie Jeziora :)
Uwielbiam tę nieprzewidywalność w podróżowaniu na stopa . Niby jesteś przygotowany na wszystko – masz ciepły śpiwór, wodę, namiot – ale tak naprawdę nigdy nie wiesz, co się wydarzy. Wsiadasz do auta i czekasz… Co tym razem przyniesie los? Gdzie tym razem uprzejmy kierowca raczy mnie wysadzić? Czy będzie to sprzyjająca stacja, a może raczej jakieś zadupie, z którego trudno będzie się wydostać? Tak było i tym razem w Zagrzebiu. Wylądowałyśmy w samym centrum tego wielkiego miasta, pośród szumu i zgiełku. Już od początku wiedziałyśmy, że mogą pojawić się trudności, ale nasze optymistyczne nastawienie i dobry humor pozwoliły nam to przetrwać. Męczył nas potworny upał – około 37 stopni Celsjusza, a my dźwigałyśmy na plecach ciężkie plecaki. Złapanie stopa nie przyszło nam łatwo, ale nie poddawałyśmy się. Najpierw próbowałyśmy koło skrzyżowania. Potem przeniosłyśmy się do miejsca, gdzie rosły drzewa i było choć trochę cienia, licząc na to, że kierowcy zwolnią i zatrzymają...